Pages

- Istotnie - przytaknął zgodliwie Błazen, lecz jego spokojne słowa dały mi do myślenia. .

Hunt widział już dość, aby samemu to zrozumieć. Uprzedzając jego pytanie, ZORAK spytał: - Czy mogę zadawać pytania nie dotyczące języka angielskiego?. Wjechali do miasta, gdzie kazano im się zatrzymać pod jakimś domem. Tłumacz wszedł do środka, a wszyscy czekali. Ktoś kupił chleb i serek topiony na śniadanie. Coburn wysiadł ze swojego samochodu i podszedł do drugiego.. Następnie kryptograf wygłosił grzmiącym głosem długie przemówienie na temat układu grup znakowych, znajdujących się w dokumentach osobistych Charliego. Ukończono już wstępne opracowywanie wszystkich pojedynczych papierów, zawartości portfela oraz jednej z książek; drugą znano już w połowie. Było tam wiele tablic, ale nikt jak dotąd nie wiedział, co by mogły oznaczać; struktura pewnych linijek symboli nasuwała myśl, że mogą to być wzory matematyczne; pewne nagłówki stronic i działów odpowiadały zapisom tekstu. Niektóre zestawy znaków pojawiały się z dużą częstotliwością, inne z mniejszą; niektóre były skupione na kilku tylko stronicach, inne rozrzucone równomiernie na wszystkich. W komunikacie zawarto całą masę liczb i danych statystycznych. Pomimo entuzjazmu mówcy w sali zapanowała atmosfera znudzenia, a pytania stawiano rzadko. Wszyscy wiedzieli, że kryptograf jest facetem niesłychanie bystrym, woleliby jednak, aby przestał im o tym przypominać.. Widelec Harkina z głośnym stukiem opadł na talerz, krewetka zeskoczyła z niego i wylądowała na podłodze. Sędzia sięgnął po serwetkę i mamrocząc pod nosem coś niezrozumiałego, zaczął wycierać usta. Po chwili zmarszczył brwi i spojrzał na trzy towarzyszące mu kobiety.. - Istnieje możliwość, oczywiście tylko możliwość - rzekł Hargreaves - że przeciek powstał za granicą, a tutaj podrzucono dowody, po to, by wprowadzić zamęt w firmie, nadszarpnąć morale i narazić na szwank naszą opinię u Amerykanów. Gdyby się rozniosło, że mamy przeciek, mogłoby to nam bardziej zaszkodzić niż on sam..

  • Losowane

  • najlepsze

  • - Z tego, co pan powiedział, wynikałoby, że każdy wspólnik...- słowa uwięzły mu w gardle. .

    Przez sześć godzin Mitch wyjaśniał różne metody, za pomocą których Morolto i jego współpracownicy prali brudne pieniądze. Najłatwiejszym i najbardziej popularnym sposobem było przerzucanie brudnej gotówki za granicę. Wykorzystywano do tego prywatną linię lotniczą firmy Bendiniego, przy czym na pokładzie samolotu znajdowało się zwykle dwóch lub trzech prawników, by nadać podróży pozory legalności. Amerykańska służba celna, mająca masę problemów z przemytem do kraju narkotyków, nie zwracała zbyt dużej uwagi na ładunki wywożone za granicę. Samoloty opuszczały kraj "brudne", a wracały "czyste". Znajdujący się na pokładzie prawnicy opłacali na Kajmanach celników i odpowiednich bankierów. Niekiedy dwadzieścia pięć procent przerzucanych pieniędzy przeznaczano na łapówki. .

    Skierowałem się czym prędzej ku sali kinowej, ale zanim zdążyłem tam wejść, otworzyły się drzwi i stanąłem oko w oko z Żyjącym Buddą. Mimo całego zaskoczenia skłoniłem się głęboko i podałem mu moją szarfę. Wziął ją ode mnie lewą rękę, prawą wykonując impulsywny gest błogosławieństwa, będący raczej spontanicznym wyrażeniem uczuć chłopca, który wreszcie przeforsował swoją wolę, niż ceremonialnym położeniem ręki na głowie. W sali kinowej siedzieli już ze spuszczonymi głowami trzej opaci, osobiści opiekunowie Króla-Boga. Wszystkich trzech znałem dobrze i nie uszło mojej uwadze, jak lodowato odpowiedzieli dzisiaj na moje pozdrowienie. Z pewnością nie mogli się pogodzić z wtargnięciem intruza w ich dziedzinę, ale nie odważyliby się otwarcie przeciwstawić życzeniu Dalajlamy. Młody Król-Bóg był tym bardziej serdeczny. Promieniał na twarzy i zasypywał mnie pytaniami. Wydawało mi się, że mam przed sobą samotną istotę, którą przez wiele lat nurtowały różne problemy i teraz, gdy wreszcie ma z kim porozmawiać, chciałaby uzyskać odpowiedź na wszystko na raz. Nie dał mi zresztą czasu do namysłu, ponaglając do założenia filmu, który już od dawna chciał obejrzeć. Był to film dokumentalny o kapitulacji Japończyków. Opatów, którzy mieli stanowić audytorium, odesłał na widownię. .

    Jeździł Volkswagenem „garbusem”, rocznik 1969, którego zdjęcie pojawiało się na ekranie zaraz po fotografii samego Eastera. Był to stary grat, zresztą niczego innego nie należało oczekiwać po dwudziestosiedmioletnim kawalerze udającym studenta. Ale na karoserii auta nie było żadnych nalepek, nie dało się więc wyciągnąć żadnego wniosku na temat zapatrywań politycznych, stopnia świadomości społecznej czy choćby ulubionej drużyny sportowej właściciela pojazdu. Wywiadowca nie znalazł nawet plakietki parkingowej ani firmowego znaczka sprzedawcy samochodu. Volkswagen świadczył tylko o jednym, o ubóstwie Eastera. .

    "Ciekawe - pomyślał Howell. - Chcą mieć współczesny system ubezpieczeń społecznych - albo swoje pieniądze z powrotem. To, że wsadzili Paula i Billa do więzienia i wyznaczyli kaucję w wysokości trzynastu milionów dolarów, było z ich strony formą pozostawienia EDS możliwości wyboru dwóch rozwiązań - i ani jednego więcej. Zaczynamy wreszcie dochodzić do konkretów". .